poniedziałek, 7 października 2013

Two

Wyciągając ją z auta dopiero dostrzegłem swój błąd.
-Kim jesteś?- spytałem brunetki, która trzęsła sie i miała twarz jakby zobaczyła ducha. Po chwili odpowiedziała mi.
-Może ty mi powiedz kim jesteś skoro mnie zabrałeś!- warknęła.
-Po pierwsze, mała dziwko, nie takim tonem do mnie a po drugie, wziąłem cię przez pomylk-
-To może wystarczyło spojrzeć na mnie jak wyglądam?!
-Czy ja ci pozwoliłem gadać?- zmrużyłem oczy i spojrzałem na nią.
-Nie obchodzi mnie to, masz mnie wypuścić!- warknęła kolejny raz a ja przygniotłem ją do auta. Nienawidziłem gdy takie małe pizdeczki myślą ze mogą do mnie ot tak pyskowac. Jej oczy rozszerzyły się na mój gest.
-Myślisz, ze teraz cie puszcze?- spojrzałem na jej kruche ciało i przejechałem kciukiem po linii jej szczęki, na co ona odsunęła głowę.
-Nie dotykaj mnie, dupku.
Zaśmiałem sie.
-Ha, ty mi mówisz, czego mam nie robić? Zabawne.- wywróciłem oczami.
-Nawet nie wiem, jak sie nazywasz.- mruknęła cicho myśląc ze nie uslysze.
-I nie musisz wiedzieć.- puściłem jej ciało i spojrzałem na nią.-Zostajesz na podwórku czy idziesz?
-Idę.- mruknęła bez jakiegokolwiek zainteresowania.

Sophie PoV

-Zostajesz na podwórku czy idziesz?
-Idę.- westchnęłam i powoli szlam w stronę ich, zdaje mi sie że ich skoro było ich 4, domu.
Kiedy weszłam do środka wzrok chłopaków powędrował na mnie. Nie było to zbyt komfortowe. Bawiłam się palcami patrząc na swoje stopy i myślałam. Jak ja się tu znalazłam, jakim cudem. Cholera. A może to jednak nie była pomyłka tylko ja byłam tą która mieli porwać? Przełknęłam głośno sline i uniosłam wzrok na nich. Zdaje mi się, że ten brunet, ktory ze mną "rozmawiał", jeśli jego warczenie i wyzwiska można nazwać rozmową, wygląda stąd najbardziej przyjaźnie.
Albo się mylę.
-A to kto?- jeden z nich spytał się tamtego bruneta.
-Zaszła pomyłka.- zacisnął pięści.
-Jaka kurwa pomyłka?! Justin, do kurwy nędzy, o co chodzi?!- uderzył pięścią w stół.
-Nie wiem..-chłopak przejechał rękoma po włosach. -Tamtą chyba zgubiłem w tłumie a przyznasz, że wyglądają od tylu tak samo!
-Jak mogłeś popełnić taki beznadziejny błąd?!- ten, który na niego krzyczał podszedł do Justina i uniósł go w górę, uderzając go w policzek, na co ja schyliłam głowę.
Justin dyszał złością. Jego klatka unosiła się szybko a on stał z zaciśniętymi pięściami i jego oczy stały się czarne.
-Poprostu ją kurwa wyrzućmy na jakąś autostradę, niech robi to do czego ją bóg stworzył.- warknął jadowicie do mnie. Moje oczy sie rozszerzyły i otworzyłam ze zdumienia usta.
-Nie.- kolejny dobrze zbudowany jeden z nich mruknął. - Ty nie udzielaj sie w tej sprawie, spieprzyłeś wszystko.
-Co kurwa?!- Justin uniósł się i stanął z nim twarzą w twarz. - Ja spieprzyłem wszystko?
-Tak Justin, to przez twoją bójkę z Rodgerem teraz mamy go na karku i teraz - to ty wziąłes nie tą dziewczynę, co trzeba!- splunął w bok.
-Zamknij się!- warknął do niego Justin.
Mimo, ze go nie znam wiem, ze mogło go to zaboleć.
-Odejdź od tej sprawy i oddal sie od tego wszystkiego, musisz odpocząć, a dziewczyna - wskazał na mnie.- zostaje. Nie chcemy, żeby psy znowu sie nami zajęli. Ile masz lat?
-Ja?-wskazalam palcem na siebie na co oni zaśmiali się.
-Widzisz tu kogoś innego?
-Nie.-spuściłam głowę.- 19.
-Jeśli będziesz chciała uciec, wiesz, co cie czeka.
Pokiwałam głową i wyobraziłam sobie swoje martwe, zimne ciało z wbitym nożem albo czymś gorszym, na co wzdrygnęłam się.
-Śpisz u Justina.
-Co?!- otworzyłam usta i spojrzałam na tego najwyższego.
-To co słyszałaś, chyba, ze wolisz zimne miejsca jak piwnica.
-Długo tu zostanę?
-Zobaczymy jeszcze, więc albo dostosujesz się do bycia tutaj i do nas albo przy najbliższej lepszej okazji wylatujesz na ulicę.
Pokiwałam głową.
- Ja jestem Luke, to jest Jake - wskazał na barczystego bruneta- i Chris. A Justina juz znasz.- kiwnął głową w jego stronę kiedy on siedział na kanapie z rękoma na kolanach.
-Może jeszcze ją kurwa odprowadź, co?!- warknął wstajac.
-Nie, ty to zrobisz.- uśmiechnął sie sarkastycznie.
Brunet wywrócił oczami i warknął do mnie.
-Chodź za mną.- wszedł po schodach a ja za nim. Ich dom może odrobinę różnił sie od takiego normalnego. Może takim chłodem we wszystkim, ale czego można było sie spodziewać, po czterech facetach mieszkających w jednym domu, gdzie zapewne jednym tematem była broń, zabójstwa i tak dalej.
-Tu będziesz spala.- zamknął drzwi do pokoju i przygniótł mnie do nich.- i nie licz, ze będę cie traktować jak kurwa księżniczkę, bo dla mnie jesteś tylko zadaniem, którego nie wykonałem.- syknął mi w twarz po czym mnie puścił a ja złapałam w płuca powietrze, do którego mi przed chwilą odciął dostęp.
Spuscilam głowę w dół.
-Możesz wyjść?
-Po co?- uniósł brwi w zdezorientowaniu.
-Chce się przebrać.- mruknęłam.
-Nie patrzę się.- uniósł rece w górę i odwrócił się a ja zsunęłam z nóg jeansy.
-Mogę wziąć jakąś twoją koszulkę?
Odwrócił się i spojrzał na mnie oblizując usta.
-Pierwsza szuflada w komodzie. - kiedy odwróciłam się czułam na sobie jego wzrok. Wywróciłam oczami i zdjęłam swój tshirt i narzuciłam jego szarą koszulkę z dekoltem w V.
-No no no. Ładnie wygladasz.- uśmiechnął sie i puścił mi oczko.
Skurwysyn.
-Łapy przy sobie, idioto.- warknęłam i wsunęłam się pod kołdrę.
-Jak masz na imię, bo zapomniałem spytać?
-Zapomniałem.- zaśmiałam sie ironicznie.-Sophie.
-No więc Sophie, mam nadzieję, że ci sie tu spodoba.
Wywróciłam oczami i pokręciłam głową w zdumieniu jak głupim można być, żeby mówić takie rzeczy.
Podsunęłam sie bardziej do sciany zostawiając miejsce Justinowi. Nie była to zbyt komfortowa pozycja, ale cóż.
Chwilę potem moje, juz rozgrzane ciało zderzylo się z jego zimnym, umięśnionym torsem. Przejechał palcami po mojej talii i udzie.
-Zapominasz się.- warknęłam i zrzuciłam jego dłoń.
-Nie sądzę.- mruknął i przyciągnął mnie do swojego ciała.
-Zostaw mnie!- wyrywałam się ale jego uścisk był za mocny, żeby całkowicie wydostać sie z jego ramion.
-Czy ty do cholery potrafisz normalnie leżeć?!- warknął i przysunął mnie tak, że moja głowa leżała na jego torsie. Ukradkiem spoglądnęłam na umięśnione ciało chłopaka. Musiał dużo ćwiczyć, żeby wyrobić sobie takie mięśnie. Zauważyłam na jego biodrze mały tatuaż.
-Lubisz to co widzisz, nie?- mogłabym przysiąc, że na jego usta wkradł się zarozumiały uśmiech.
Na jego komentarz, moja twarz zamieniła się w coś pod kolor buraka.
-Przejrzałem cię. Rumienisz się.- zasmiał się a ja ułożyłam swoją głowę na poduszce.
-Dobranoc.- mruknęłam i zapadłam w sen.

Justin's PoV

Promienie słoneczne oświetliły moją umięśnioną klatkę. Otworzyłem lekko oczy i spojrzałem na Sophie, która jeszcze spała. Zaciskała pięści na pościeli, jakby śniło się jej coś złego. Nie obchodziło mnie to. Nie zmieniłem co do niej zdania. Jest dla mnie błędem.
Wyjąłem z komody biały tshirt, ciemne jeansy i pasujące supry, ubrałem się i zszedłem na dół.
-O, proszę proszę, kto tu wstał?- powitał mnie Jake z ironicznym uśmiechem.
-Jakoś nie byliście wczoraj za głośno. Czyżby nie dała ci się dotknąć?- dodał Chris a ja byłem juz na tyle wkurwiony, żeby mu przyłożyć.
-Dziewczyna nawet nie dała mi sie dotknąć.
-Może widzi jakim nieudacznikiem jesteś, huh?- zasmiał się Jake a Chris z nim.
-Darujcie sobie, chyba, ze oboje chcecie wylecieć z tego domu w dwie sekundy.- burknął Luke.
-Dzięki, stary.- mruknąłem.
-Wiem, ze spieprzyleś, ale to nie powód żeby cię tak wyzywali, tchórze. - splunął w bok, na co Jake i Chris rozeszli się do swoich pokoi.
-Jak tam minęła noc?- usiadł na kanapie a ja naprzeciwko.
-Normalnie, bez rewelacji.- wzruszyłem ramionami. - panna nawet nie dała się dotknąć i nawet dostało mi sie jak na nią spojrzałem. - zaśmiałem się pod nosem.
- Zadziorna.- zasmial sie.
-No trochę, ale widać, ze mięknie.- rozłożyłem nogi na stole i włączyłem tv.
Usłyszałem dźwięk dzwonka mojego telefonu i poderwałem się z kanapy. Pobiegłem do mojego pokoju i otworzyłem drzwi a moim oczom ukazała sie Sophie w spodniach i staniku.
-Czy ty nie umiesz pukać, do cholery?!- chwyciła jakąś koszulkę i zarzuciła ją na siebie. Zaśmiałem się.
-Umiem pukać.
Na co ona wywróciła oczami.
-Wyjdź.
-Ja tylko po tele--
Rzuciła we mnie moją koszulką. Zmiotłem ją w pięść i podszedłem do Sophie.
-Jakim kurwa prawem rzucasz we mnie tą szmatą, kiedy to Ty jesteś w moim pokoju, w moim tshircie i spałaś w moim łóżku?!- warknąłem.
-Nie obchodzi mnie to.- wzruszyła ramionami. - masz mnie szanować.
Parsknąłem.
-Szanować?
-Tak, a co, nagle staleś się głuchy czy co?- założyła ręce na piersi.
Zmrużyłem oczy i spojrzałem na nią.
-Nie takim tonem.
-Będę do ciebie mowiła tak jak mi się będzie chciało dopoki nie wypuścisz mnie z tego pieprzonego domu!- dopiero zorientowałem się, ze staliśmy bardzo blisko siebie.
-To trochę potrwa.
-Mówiłam Ci, ze nie obchodzi mnie to! Masz mnie wypuścić, albo jakimś cudem policja dowie sie o wszystkim!- dotknęła palcem wskazującym mojej klatki.
-Będziesz martwa.
-Ja będę martwa, ale to wy będziecie siedzieć w tym gównie, będą was przesłuchiwać i to wy będziecie w więzieniu, nie ja.- uniosła brwi spluwając mi w twarz.
Zacisnąłem ręce w pięści i otarłem jej slinę z mojej szczęki.
-Teraz ty mnie posłuchaj, mała dziwko.- przycisnąłem ją do ściany. - jeżeli jeszcze raz sie tak do mnie odezwiesz, to inaczej porozmawiamy. - uderzyłem ją w policzek.
-Ty skurwysynie!- chwyciła się za niego i osunęła w dół aż na podłogę.
-I-kucnąłem przy niej.- radzę na drugi raz w nocy nie być tak niedostępną. - wsunąłem palec za ramiączko jej stanika i usmiechnąłem się do niej. Dyszała złością a jej oczy wypełnione były łzami.
Zostawiłem ją w pokoju, wcześniej biorąc z szuflady swój telefon i zszedłem na dół.
-Co jej zrobiłeś?- Luke leżał rozłożony na fotelu grzebiąc w swoim telefonie.
-Zaczęła do mnie pyskować to ją uderzyłem.- mruknąłem.
-Musisz się wyluzować.
-Wiem.- odpowiedziałem wyciągając z lodówki resztki obiadu z wczoraj i włożyłem je do mikrofalówki.
Oparłem się o blat w kuchni.
-Może zadzwonisz do Sam?- puścił mi oczko.
-Wiesz co? Dobry pomysł. - pokiwałem głową i wybrałem numer brunetki.
-Halo? Sam, jesteś mi potrzebna. -powiedziałem ochrypniętym głosem. - Tak, dziś. Najlepiej zaraz. Czekam.- rozłączyłem się.
-Zaraz powinna być.- uśmiechnąłem się i wyjąłem jedzenie i zacząłem je spożywać.
-Może kiedyś podzieliłbyś się nią ze mną, co młody?- Luke szturchnął mnie w łokieć.
-Wybacz, ona jest cała moja.- na moje usta wkradł się kpiący uśmieszek.
-Zrozumiałem.- zaśmiał się i klepnął mnie w ramię. Włożyłem talerz do zmywarki i zamknąłem ją kopnięciem. Usłyszałem jak drzwi wejściowe się uchylają.
-Hej Sam.- mruknąłem podchodząc do niej i obejmując ją w talii jednocześnie składając pocałunek na jej idealnej, miękkiej szyi.
-Hhej Juss..- z jej ust wydobył się jęk. Zatopiła palce w moich włosach. Cholera, kocham kiedy dziewczyna tak robi.
Szliśmy w objęciach do jednego z pokoi na dole, otworzyłem je i położyłem brunetkę na łóżko. Ona poderwała się z niego i swoimi zwinnymi rękoma ściągnęła ze mnie tshirt.
-Tak bardzo mnie pragniesz?- uniosłem brwi i zaśmiałem się pod nosem.
-Jak zawsze.- mruknęła i popchnęła mnie na łóżko.
-Wow, wow, wow shawty.- zaśmiałem się i objąłem jej ciało.
-Zaskakuje cię? Hm.. podoba ci się to?- usiadła na mnie i przesunęła palcem po mojej nagiej klatce.
-A jak myślisz?- uniosłem brwi i przeniosłem ją pod siebie całując jej obojczyki.

Sophie PoV

Powoli zeszłam ze schodów, ubrana w swoje jeansy i jedną z koszulek Justina. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i jego wychodzącego z pokoju na dole. Mój wzrok skierował się na jego nagi tors, był jedynie w bokserkach. Wywróciłam oczami.
-Nie wywracaj na mnie oczami.- warknął podchodząc do kredensu i wyjął z niego sok i napił się. Usiadłam na kanapie i włączyłam tv.
-Co masz zamiar robić?- spytałam.
-Ja?- parsknął, na co już miałam wywrócić oczyma, jednak powstrzymałam się.
-Tak ty.
-Nic.- usiadł obok mnie a ja odsunęłam się bardziej w prawo.
Czy oni nie umieją normalnie zamykać tych cholernych drzwi? Zza drzwi wychyliła się jakaś dziewczyna. Jej włosy były roztrzepane i szukała wzrokiem, zapewne Justina.
-Juss?- wychyliła się bardziej a ja dostrzegłam, że miała na sobie jedynie długą koszulkę.
Czy on przed chwilą pieprzył się z nią, kiedy ja i jego koledzy byliśmy w domu?! Czy to są jakieś żarty, albo ja jestem zwariowana?
-Mówiłem ci, żebyś już stąd wyszła.- mruknął w jej stronę unosząc powoli wzrok.
-Ja juz.. poprostu.. zdaje mi się, że zgubiłam swoją srebrną bransoletkę.- chłopak wstał i poszedł do pokoju, w którym była.
Okrada dziewczynę wcześniej zapraszając ją do swojego łóżka?
Był bezczelny. Stwierdzenie bezczelny to w sumie, za mało. Był zwykłym dupkiem bez serca.
Wstałam z kanapy i udałam się ponownie na górę.
Usiadłam na łóżku i patrzyłam się tępo w okno, oczekując, że wymyślę coś, co pozwoli mi, uciec jak najdalej stąd nie narażając się na zabicie.


_________________________________________

jak tam wrażenia po #heartbreaker? foflhufhlkjghjsk mi się bardzo podoba, najlepsza piosenka jaką kiedykolwiek słyszałam, a tekst jest taki prawdziwy.

to do następnego! 

Aga xxxx



16 komentarzy:

  1. woow zajebisty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Heartbreaker jest cudowne *.* A rozdział też ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda ze piosenka o selenie ale i tak ciekawa jest

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty rozdział, czekam na 3 :>

    OdpowiedzUsuń
  5. oj nie dobry Justin !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. pisz szybko !!!! zajebiste !!! kocham to !!! na pewno polece go koleżankom ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. zajebiscie piszesz, czytam juz twoje 3 opowiadanie i zawsze jestem milo zaskoczona, super!

    OdpowiedzUsuń
  8. wspaniały! czekam na szybki 3 :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wow, super ;)) jestem pewna ze Justin zrozumie swoj blad i bedzie miły dla Sophie

    OdpowiedzUsuń
  10. ja pierdziele, umarłam

    OdpowiedzUsuń