środa, 29 stycznia 2014

Nine

-Kurwa.-mruknąłem odsuwając suwak czarnego worka.
Samantha Rocks.
-Liz, chodź.- Chris zabrał ja do kuchni, podczas gdy ja zapialem go z powrotem i nie musialem sie zastanawiać kto to zrobił.
-Luke!
Brunet przybiegł do mnie.
-Kurwa mac, Bieber zartujesz sobie..
-Wyglądam jakbym żartował kurwa?!-unioslem sie.
-Trzeba zakopać to gowno.
-Tym razem, zróbcie to porządnie, a nie jak ostatnio gdy psy mnie zatrzymały.- warknalem.
-Poza tym, kto to jest?
-Samantha.
-Ta dziwka? Oh, dużej straty nie ma..no może dla twojego kutasa.- klepnal mnie po plecach a ja oddałem mu w twarz.
-Zamknij kiedyś swój pieprzony ryj.
Poszedłem na górę i kopnalem to co stanęło na mojej drodze. Dziś była to komoda w przedpokoju, wszystkie rzeczy z niej zlecialy a ja musiałem jakoś rozładować emocje.
Kurwa mac.
Zapierdole tych kutasow.
Chcieli wojny? Będą ją mieli.


Sophie's PoV

Wyszłam ze szkoły porządnie wkurzona. Mówiłam mu, ze ten pocałunek nic nie znaczył, a on dalej swoje. Nie chce być z nim. Prawdę mówiąc, nawet go nie znam. Potraktował mnie jak śmiecia.
Nigdy w życiu nie widziałam kogos tak bipolarnego jak Justin. Ma gorsze humory niż kobieta w ciąży, dosłownie. W jednej chwili jest miły, przyjacielski (w dużym przybliżeniu) a następnie jest gotowy przystawic ci bron do głowy i odbezpieczyc pistolet strzelając w ciebie.
On naprawdę powinien sie leczyć.
Jestem jednak ciekawa co jest powodem takich zachowań. Wiem, że Justin nie mieszka z rodzicami tylko z tymi kolegami. Może ich obecność tak na niego dziala? Nie wiem i nie chce wiedzieć.
Ugh po co w ogóle o nim myślę.
Usiadłam na łóżku i wybrałam numer Emmy. Nigdy nie bylam lubiana w szkole ze względu na plotki o moim ojcu, ze jest zabójca i tak dalej. No cóż..nie byly to takie plotki. Każdy zawsze wiedzial o mnie więcej niz ja sama. Pamiętam, ze gdy byłam jeszcze w podstawowce, strasznie padało a ja nie mialam parasolki.
Mała brunetka wychodziła obok mnie i wtedy zaproponowała mi, żebyśmy wróciły razem. Wtedy poznałam Emmę - moją przyjaciółkę do dziś.
Jest ona starsza ode mnie o dwa lata, ale ludzie zawsze twierdzą, ze nie ma miedzy nami zadnej różnicy w wyglądzie. W charakterze jest, to ja jestem ta poważniejsza..umm..a Emma? Prawdę mówiąc, życie to dla niej zabawa.
Ciągle sie śmieje, ale wiem, ze nie miała lekko w życiu. Ludzie odsuwali ją od siebie, przez to, że zawsze odstawala od społeczeństwa. Chociażby wyglądem, nie była masakrycznie chuda jak większość dziewczyn ze szkoły. Emma zawsze mi pomaga.
 Pierwsza impreza, pierwszy chłopak, pierwsza ucieczka - wiedziała o wszystkim, oprócz o Justinie.
-Hej!- odpowiedziala mi od razu odbierając telefon- co tam u mojej piękności?
Zasmialam sie.
-Hej Emma, wszystko..okej, a u ciebie?
-Mow mi co sie dzieje.
-Nic sie nie dzieje, naprawdę.
-Co zrobił Paul?
-Nic.-mruknelam.
-Jezu Sophie, mogę wsiąść w pociąg i zaraz do ciebie przyjechac, jeśli nie chcesz mówić to cie zmusze.
-Nie chce zebys opuszczała zajecia.
-Ups, za późno.- zasmiala sie.
-Wariatka.- smialam sie.
-Dobra, teraz na powaznie, co sie stało, ze jesteś smutna, huh?
-Długa historia, bardzo długa.-westchnęłam.
-Mam czas, opowiadaj..
-Zostałam porwana jakiś czas temu, ale zanim zaczniesz krzyczeć, porwana przez przypadek.
-O-okej. Kontynuuj.
-Porwał mnie gang chłopakow, którzy jak potem sie okazało, byli wrogami mojego ojca i wujka. I był tam jeden taki..
-Zakochałaś sie? Boże, Soph..
-Nie! Nie zakochalam, ale daj mi dokończyć! Był wkurwiony bo nie chciałam sie z nim przespać, kilka razy do niego pyskowalam więc postrzelił mnie w ramię.
-Czy ty jesteś norm..
-DAJ MI DOKOŃCZYĆ!-warknelam, ciszę po drugiej stronie uznalam za odpowiedź wiec kontynuowalam. - Nic mi sie nie stało, opatrzył mi ranę i następnego dnia przyjechał moj ojciec po mnie z Rodgerem, rozmawiali sobie no i zeby odczepil sie ode mnie w koncu ten gang, zaczęłam ich bronić, że oni mnie nie porwali tylko ocalalili.
-Potem zwyzywalam ojca i oni wrócili do domu, a ja zostałam z chłopakami.
-To brzmi jak horror, ale mów dalej.
-Potem w szkole Justin zaczął do mnie przychodzić. Pokłóciłam sie z Paulem i uderzył mnie a Justin poszedł sie z nim bić.
-Czekaj czekaj.-mruknela.- Justin, ten, który cie postrzelił potem stanął w twojej obronie?
-Tak.-westchnelam.- a teraz on chce być ze mną.
-Bo?
-Bo..w czasie tej walki.- westchnelam.- ja nie wiem co sie ze mną stało..
-Przelizałaś się z nim, prawda?
-Mhm.
-Głośniej bo nie słyszę.
-Tak! Zadowolona!?
-Bardzo, a zalujesz tego, czy nie bardzo?- spytała.
-Nie wiem.- mruknelam opierając sie o oparcie łóżka.- nie kocham Paula tak jak kiedyś, krzywdzil mnie.
-Podoba ci sie Justin?
-Ughhh...-zarumienilam sie.- jest..umm..jest kurewsko przystojny i co z tego?
-Prześlij mi jego zdjęcie.
-Skąd mam je mieć?
-Może ci wgral?
-Czekaj.- spojrzalam na telefon i weszlam w galerię, dostrzegając jego zdjęcie.- co za dupek..
-Wysyłaj.- zasmiala się.
-Już.- kilknelam na zdjęcie i wysłałam.-Halo Emma, jesteś?
-Okurwaniewierze.
-Co ty powiedziałas?- zasmialam się.
-Że powinien iść na modela do Calvina Kleina.
Zaczęłam sie smiac.
-Jesteś głupia.
-Ty bardziej, słoneczko.
Uslyszalam dźwięk nowego połączenia.
-Poczekaj i nie odzywaj sie, ktoś do mnie dzwoni.- dolaczylam ten numer do połączenia. -Halo?
-Sophie.
Boże.
-Skąd ty masz mój numer?
-Możemy sie umówić?
-Zapytałam pierwsza.- warknelam.
-Znalazłem w książce telefonicznej.
-Kłam dalej, gnojku.- mruknelam.- Nigdzie z tobą nie pójdę.
-Musimy pogadać. Będę na skrzyżowaniu obok twojego domu za dziesięć minut. Czesc.- rozlaczyl sie.
-Słyszałas to?!
-O tak, słyszałam. Masz iść z nim.- Emma prawie krzyknęła do słuchawki.
-Ale..
-Idź!- rozlaczyla sie.
-Jezu..- jęknęłam rzucając telefon na poduszki i podniosłam się z łóżka, podchodząc do okna i opierając się o parapet. Co ja robię ze swoim życiem?
Wyjęłam sweter z szafy i opatuliłam się nim,schodząc ze schodów i kierując się do wyjścia.
-Gdzie idziesz?
Odwróciłam się i zobaczyłam tatę opierającego się o poręcz schodów.
-Emma wróciła, chce  się z nią zobaczyć.
-Na pewno?
-Tak.-uśmiechnęłam się i pokiwałam głową.
-Podwieźć cię?
-Nie, dzięki tato. Poradze sobie.
-Jesteś zła?- spytał
-Niee. Muszę już iść, będę najpóźniej po 20, dobrze?
-Okej, milej zabawy i pozdrów Emmę.
Ubrałam buty i już miałam wychodzić.
-Kocham cię córeczko.
Uśmiechnęłam się pod nosem i wyszłam z domu kierując się w stronę skrzyżowania, gdzie miał czekać Justin.

Z punktu widzenia osoby trzeciej

Chłopak stał przy skrzyżowaniu nerwowo rozglądając się w różne strony, szukając wzrokiem Sophie. Zauważył ją i zaczął iść w jej kierunku. Dziewczyna uśmiechnęła się dysretnie pod nosem zerkając na niego.
-Co chciałeś?-mruknęła opatulając rękoma ramiona i patrząc na  niego.
-Mam do ciebie prośbę, to ważne.
-Okej, mów.
-Możemy się przejść?- wskazał kciukiem na pobliski park.
-Dobra.- wzruszyła ramionami i nastolatkowie podążyli w kierunku parku.
-Zrozumiem jeśli nie będziesz chciała mi pomoc, ale to dla mnie ważne, naprawdę.
-Powiedz mi o co chodzi. Jeśli mam być w to zamieszana, zastanowię się.
-Mamy teraz duże kłopoty, ja i mój gang. Chcemy na kogos napaść ale potrzebne nam alibi. Dlatego zwracam się do ciebie.
-Masz nadzieje, ze będę cie kryc?- zaśmiała się bez humoru.
-Tak, mam taka nadzieje. Powinnas się cieszyc ze jeszcze zyjesz a nie być niewdzięczną suką.- warknął.
-Teraz na mnie warczysz, a wcześniej mnie całowałeś, idioto!
-Odwzajemniłaś to! I nie mów ze ci się nie podobalo, bo wiem ze było inaczej.- puscil jej oczko.
Wywrociła oczami.
-Nie wracajmy do tego.
-Ja nawet chętnie bym to powtórzył. Nie wiem jak ty.
-Nie.- spojrzała na niego spod byka.
-Więc?
-Umowa stoi, ale co za to dostanę?
-Wszystko co będziesz chciała.
-Wiesz czego chcę? Świętego spokoju, tylko o  tyle proszę.- mruknęła patrząc w dal.
-Dostaniesz go, obiecuję.
-Obiecujesz?- spytała z nadzieją w oczach.-Boże pierwszy raz jesteś taki poważny.
-Obiecuję Ci, teraz tutaj.
-Więc co mam im powiedzieć?
-Powiedz ze byliśmy na imprezie i wyszliśmy razem wcześniej, poszliśmy do mnie i no wiesz...
Westchnęła głośno.
-Pieprzyliśmy się, tak?
-Tak, dokładnie.- uśmiechnął się.- wiesz, zawsze może to być prawda.- puścił jej oczko.
-Nie, nigdy w życiu, jeśli tylko tyle chciałeś, to ja już pójdę.
Chłopak chciał pocałować ją w policzek, ale ona się odwróciła.
-Cześć.

_________________________________

nic


6 komentarzy:

  1. Cudowny rozdział. Już nie mogę się doczekać kolejnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny *.*
    Jestem pierwszy raz na blogu, ale już przeczytałam całość :>
    Czekam na następny:P
    Zapraszam też do siebie:
    youaremyshawty6.blogspot.com/
    Obserwacja za obserwacje?
    Jeśli tak to daj znać na moim blogu :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś nominowana do LA. Więcej informacji na http://welcome-in-hell-zayn-malik.blogspot.com/ :))

    Natt ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj : http://welcome-in-hell-zayn-malik.blogspot.com/2014/12/liebster-award.html ♥

      Usuń